Półgłos
tańczyłam po zmroku
na pustej ulicy
stawiając stopy
jedna za drugą
śladem białej linii
stawiając stopy
jedna za drugą
śladem białej linii
obolałe serce
jego skrytą dzikość
schowałam
pod malinowym swetrem
zmarznięte ręce
wpasowałam w ciepło
rękawiczek
jego skrytą dzikość
schowałam
pod malinowym swetrem
zmarznięte ręce
wpasowałam w ciepło
rękawiczek
palące usta
nieugaszony pożar
z drżeniem
w kącikach
okryłam szalem
tak żeby nit nie widział
okryłam szalem
tak żeby nit nie widział
przygląda mi się
kałuża
kałuża
oko syberii
i on
i on
bezsenny pustelnik
zawieszony
nad jeziorem
Bajkał
co na dnie
kryje tajemnice
kiwa głową
chyba szepcze gwiazdą
do ucha
do ucha
słowa
zbyt ciche
których nie usłyszę
zbyt ciche
których nie usłyszę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz