Jeśli
nie bedzie już chłodu
ani gorąca
zapomnimy czym jest
delikatność
sypkość piasku
i miękkość włosów
opadających na skronie
stracimy zmysł doktyku
skały drące fale
nigdy wiecej nie rozpoznamy
świergotu ptaków
tembru głosu
szeptu
bedziemy głusi
mdlące dudnienie
nie obejrzymy
wschodu
światła malującego
witraże drzew
łuny gasnącego dnia
pozostaniemy ślepi
zaułki labiryntów
Nawet zapach
pieczonego chleba
zasuszonych liści
i fiołków
na nagdarstku
ulotni się
bezpowrotnie
nastanie zima zim
tabula rasa
czy będziemy umieli
trwać
dotrwać
doczekać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz