Przebudzenie
Słuchaj.
szeptu
Słucham –
szeleści nieznośną zmysłowością w uchu . Dźwięczy drżący dźwięk .
Wszystko takie nowe .
Nieznane.
Obce
tak znajomo bliskie
Ciężkie , nieprzeniknione mgły opadły .Choć snują się powoli , suną po chodnikach ,
ścieżkach leśnych drogach , pełzną
leniwie .Ale nie przysłaniają świata
.
Mogę oddychać. Znów .
Ile ?
Gdy widać drogę- łatwiej iść .
Czuję .
Widzę .
Poznaję ,coraz lepiej
.
Pamiętać : nazywać
rzeczy ich własnym imieniem .
Balansując na linie –po prawej las , po lewej
pustynia ,
Taka lina mogłaby
Na pół
Przeciąć
nie patrzeć w dół
przed siebie
pamiętaj o
horyzoncie
tam dzień drobnymi krokami zmierza ku zmierzchowi .
Jeszcze trochę .
Do wieczora
Dojdę
na drugi brzeg. Poczuję stabilny , kamienisty ląd pod stopami .
Pójdę jeszcze dalej,
dalej ...
Po zachodzie.
Od zachodu .
Aż po wschód.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz