22 lutego 2013


Przebudzenie          



Słuchaj.
szeptu
 Słucham –
 szeleści  nieznośną zmysłowością  w uchu . Dźwięczy drżący dźwięk .
Wszystko  takie nowe . Nieznane.
Obce           
tak znajomo bliskie
Ciężkie , nieprzeniknione mgły opadły .Choć  snują się powoli , suną po chodnikach , ścieżkach leśnych  drogach , pełzną leniwie .Ale  nie przysłaniają  świata  .
Mogę oddychać. Znów  .
Ile   ?
Gdy widać drogę- łatwiej iść .

Czuję .
Widzę  .
Poznaję ,coraz lepiej    .
Pamiętać : nazywać  rzeczy ich własnym imieniem .
Balansując na linie –po prawej las  , po lewej  pustynia ,
Taka lina  mogłaby 
Na pół
Przeciąć
 nie patrzeć w dół
przed siebie  
 pamiętaj o horyzoncie 
tam dzień drobnymi krokami zmierza ku zmierzchowi .  
Jeszcze trochę .
 Do wieczora  
 Dojdę  na drugi brzeg. Poczuję stabilny , kamienisty ląd  pod stopami .
 Pójdę jeszcze dalej, dalej ...
   Po zachodzie.
Od zachodu .
Aż po wschód.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz