będę
śladem malowanym na piasku
i promieniem słońca na policzku
nawet nie zauważysz
pewnie nie raz
strząśniesz
myśląc to komar
albo giez
szary wróbel przysiądzie na gałęzi
jestem
pewna siebie
że zawsze
i tak już zostanie
choć pukanie do drzwi ucichnie
na progu
zasypie śnieżna zamieć
wiesz gdzie mnie szukać
znajdziesz
pod śniegiem
gdzie w półśmierci
przeczekuję zimę
zajęta
zanikaniem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz