24 listopada 2014

rysa

nigdy nie lubiłam
kolorowanek

drażniły mnie
czarne kreski
białe pola
czekające
na wypełnienie

do granic
od brzegu po brzeg
nigdy więcej

o ironio
minęło trochę czasu
i teraz co dzień
wypełniam
kontur

słodką czerwienią
koloru malin
później przyglądam
mu się
muszę wyjść

z siebie

poprowadzić kreskę
nie jedną
niedokładnie
nie tyle ile trzeba

szeroko
cisnąć w papier
czernią grafitu
przeszyć tę biel oktawą cieni

by ostatecznie
nie mogła
przypomnieć
niczego
poza sobą





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz